Sędzia Tuleja nie ma racji

Sędzia Igor Tuleja powiedział, że prezes Gersdorf powinna się przykuć łańcuchami do biurka – symbolicznie, oczywiście, to znaczy trwać w budynku SN choćby nie wiem co, a wtedy wraz z nią "przykuliby się" inni sędziowie.
No nie wiem, czy z tymi łańcuchami to najlepszy pomysł. Trzeba się zastanowić, czy bycie prezesem sądu jest przypisane do osoby, czy do budynku. Przypisywanie urzędu do budynku to jakaś post-sowiecka paranoja. Bardzo podoba mi się praktyka anglosaska w tym względzie. Tam akty urodzenia / małżeństwa / zgonu podpisuje Registrar, czyli konkretna osoba, która za to bierze odpowiedzialność. U nas jest to kierownik / zast. kierownika Urzędu Stanu Cywilnego, czyli odpowiedzialność jest związana z urzędem, nie z osobą. Jeśli urzędnik skarbowy postąpi wbrew prawu, to nie ponosi za to w praktyce odpowiedzialności, a poszkodowany może ewentualnie zgłosić roszczenie wobec urzędu, który bardzo ewentualnie wypłaci odszkodowanie z publicznych pieniędzy wszystkich podatników. Tam jest szeryf, a u nas komendant posterunku. Za leczenie odpowiedzialności nie ponosi lekarz, tylko szpital.
Jeśli jednak uznamy, że prezes sądu nie przestaje być prezesem po wyjściu z budynku, to idea przykuwania się do biurka (nawet symbolicznie) przestaje mieć sens. Jeśli będzie miała odwagę, może ogłosić, że od dnia tego a tego prezes SN przyjmuje w dowolnie wyznaczonym przez siebie miejscu i na ten adres należy kierować korespondencję i wszystkie sprawy. Oczywiście to tylko w razie próby wrogiego przejęcia – wojny o budynek nie ma sensu toczyć.
Może nie mam racji – bardzo proszę o wyprowadzenie z błędu w takim przypadku.

Komentarz

  • Wydaje mi się, że sprawa jest trochę bardziej skomplikowana i regulowana przez uchwałę ZOS SN (np. http://www.lex.pl/mp-akt/-/akt/m-p-2003-57-898 ) . Prezes Sądu Najwyższego to jest takie samo stanowisko jak Prezydent RP czy Marszałek Sejmu RP, tyle, że reprezentuje inną władzę. Wykonywanie tego stanowiska MUSI odbywać się w pewnym reżimie formalnym (choćby dziennik podawczy, rozprawy, publikowanie orzeczeń itp.). Tego nie da się zorganizować w kawiarni, mieszkaniu czy nawet np. na uniwersytecie... Przykuwanie się do biurka widziałbym jednak raczej jako rodzaj manifestacji potrzebnej najbardziej nam, manifestującym przed sądami - abyśmy mieli świadomość, że nasz wysiłek nie poszedł na marne. Wg mnie mogłoby mieć sens, aby uświadomić "śpiochom", że czas się obudzić i stanąć po jednej ze stron - konstytucji albo przestępczej grupy trzymającej władzę. Czasy takie, że bez widowiska nie ma zainteresowania... :)

    crocodilus
  • @KrzysztofKordeusz powiedział(a):
    Czasy takie, że bez widowiska nie ma zainteresowania... :)

    Oczywiście, zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę. Bardzo by się nam przydała zdecydowana postawa sędziów SN i niekoniecznie musi to być widowisko.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.